Po polskiemu: Jesienią 1991 roku Aleksander Sołżenicyn ogłosił swój projekt państwa, jakie jego zdaniem powinno powstać na miejsce ZSRR. Tytuł tej publikacji - „Jak zbudować Rosję?” („Jak odbudować Rosję?”). Sołżenicyn proponuje, aby przyszłe państwo składało się z Rosji, Białorusi, Ukrainy i północnego Kazachstanu. Resztę oddajemy, proponował Sołżenicyn, ponieważ „nie mamy siły na peryferie”.
Ukraińcy odrzucili tej projekt. „Jedynym rozwiązaniem problemu ukraińskiego […] jest stworzenie własnego państwa […]”.
Boję się tego, powiedziała (Irena Bonner) co tkwi w Rosjanach, ich „ducha ekspansji i dominacji”.
W nawiasach moje dopiski. Ryszard Kapuściński "Imperium"
Mapa pokazująca plan Sołżenicyna.
English: In autumn of 1991, Alexander Solzhenitsyn published his country project, which should be created in place of the Soviet Union. The title of the publication - "How to build Russia?" ("How to Rebuild Russia?"). Solzhenitsyn suggests that this state should be made of Russia, Belarus, Ukraine and northern Kazakhstan. The rest we have to give up because "we are to weak to maintain the peripheries."
Ukrainians rejected the project. „The only solution to the problems of the Ukrainian [...] is the creation of our own state [...]”.
I'm afraid, she said (Irena Bonner), what is in Russians, their „spirit of expansion and domination”.
My additions in brackets. Ryszard Kapuściński "Imperium" (my translation).
Irena Bonner miała rację - wielu Rosjan ( z Putinem na czele ) nadal marzy o niepodzielnej władzy nad całym światem; oni po prostu nie mogą żyć bez uciskania innych narodów.
Gdyby było inaczej, czy napadaliby na Gruzinów w 2008 roku ? I czy tępiliby Czeczenów i inne ludy, którym do szczęścia wystarczą ich wolne państwa niezależne od jarzma Kremla ?
Raz się nawet sparzyli na swoim wielkoruskim imperializmie w 1989 roku, gdy afgańscy mudżahedini przepędzili ich raz a dobrze.
Sołżenicyn jakkolwiek wspaniały pisarz (pierwszy z "wielkich" rosyjskich pisarzy który był pozytywnie nastawiony wobec Polski) to jednak był nacjonalista i to momentami skrajny, taki dziewiętnastowieczno-carski, a pod koniec życia zakumuplował się z Putinem i Patriarchą Aleksiejem II...
Gdyby było inaczej, czy napadaliby na Gruzinów w 2008 roku ? I czy tępiliby Czeczenów i inne ludy, którym do szczęścia wystarczą ich wolne państwa niezależne od jarzma Kremla ?
Raz się nawet sparzyli na swoim wielkoruskim imperializmie w 1989 roku, gdy afgańscy mudżahedini przepędzili ich raz a dobrze.